Geneza powstania Kodeksu Współczesnego Samuraja

dsc_0044

Kodeks samuraja, zwany bushido, ma swoje korzenie w Japonii od ponad 400 lat. Posiada siedem cennych zasad, których przestrzegali najszlachetniejsi i najodważniejsi mężowie średniowiecznej Japonii. Co więcej – ten zbiór zasad przyczynił się w dużej mierze do powstania jednej z najwybitniejszych kast rycerskich w dziejach ludzkości. Do dziś te zasady są kultywowane przez Japończyków, a wiele innych narodów uważa je za wzór do naśladowania. Co zatem skłoniło mnie do tego, aby trochę odświeżyć ten kodeks i wprowadzić go do polskiej społeczności? I dlaczego wszystkie moje ostatnie wpisy o poszczególnych zasadach odnoszą się do dzieci i dorosłych? Wiąże się z tym pewna historia.

Ach ta dzisiejsza młodzież…

Przez wiele lat słyszałem w telewizji, Internecie, a nawet wśród znajomych, że obecne pokolenie dzieci i młodzieży jest gorsze od poprzedniego. Mówili: „Jezu, za moich czasów te dzieciaki nie były tak popierdolone, to jakaś patologia!” albo „Gdyby nie ta gimbaza i bezstresowe wychowanie, to te dzieciaki byłyby mądrzejsze…”. Sam z wieloma tego typu argumentami się zgadzałem, ale im częściej to słyszałem, tym bardziej mnie ten temat irytował. Zacząłem się nawet zastanawiać nad tym, czy jest to rzeczywiście prawda i czy może źródło takiej postawy młodzieży leży gdzieś indziej. Postanowiłem to sprawdzić. Daleko szukać nie musiałem, bo dostałem zaproszenie od Zespołu Szkół Sportowych w Koszalinie na przeprowadzenie godzinnej prelekcji o Japonii dla klas I i II podstawówki. To była świetna okazja do tego, aby przekonać się, czy to całe marudzenie o dzisiejszych pociechach jest prawdziwe.

Moja pierwsza prelekcja o Japonii.

Kiedy przygotowywałem się do wystąpienia, poproszono mnie, abym w swojej prezentacji zawarł nie tylko część związaną z podróżowaniem, ale też tą dotyczącą porad życiowych, które otrzymałem od mieszkańców Japonii. Nie było to dla mnie łatwe, gdyż miałem do czynienia z osobami o 20 lat młodszymi, do których musiałem się dostosować. Nawet nie wiedziałem jak się ubrać – swobodnie czy w garniturku? W ostateczności wybrałem dość niekonwencjonalne rozwiązanie i przebrałem się za postać z anime. Bo jak bawić się, to na całego! Gdzieś tam z tyłu głowy miałem te negatywne opinie społeczeństwa na temat młodego pokolenia i zastanawiałem się, jak te dzieci „przekabacić” na właściwą drogę. W trakcie robienia prezentacji przypomniałem sobie o powieści Chrisa Bradforda „Młody Samuraj”, w którym to młody chłopak z Anglii trafia do Japonii i z biegiem czasu nabywa zasad kodeksu samuraja, aby móc przeżyć w nieznanym mu świecie. Wpadłem na pomysł, aby wykorzystać to i opowiedzieć o tych zasadach, dostosowując je do dzisiejszych czasów oraz do sposobu rozumienia je przez uczniów.

Kiedy dotarłem już do szkoły, zacząłem się zastanawiać nad tym, co mnie spotka – stado rozwścieczonych małp czy grupa spokojnych dusz? A może coś pośrodku? Wszedłem do klasy, rozstawiłem swoje rzeczy, przygotowałem prezentację na komputerze i czekałem na wejście dzieci. Efekt moich oczekiwań mnie mocno zaskoczył. Pomimo hałasu, jakie robiły maluchy, to były całkiem zdyscyplinowane. Weszły, rozsiadły się i z każdym kolejnym slajdem robiły wielkie „Wooooow!”. Ale nie to wprawiło mnie w osłupienie. Te dzieci pokazały się naprawdę z bardzo dobrej strony. Były bardzo aktywne, zadawały mnóstwo ciekawych pytań oraz same opowiadały o przeżyciach swojej rodziny z pobytu w Japonii. Ich ciekawość, wiedza i świadomość otaczającego nas świata była tak ogromna, że przez chwilę zastanawiałem się, czy moja prezentacja wniesie im coś nowego do życia. Nawet przedstawienie im Kodeksu Samuraja nie wywarło na nich tak wielkiego wrażenia. Po prezentacji myślałem sobie „Co jest?! Trafiłem na wyjątkową klasę czy jak?”. Chyba nie, bo sytuacja powtórzyła się w kolejnych 3-4 grupach dzieci.

Brutalna prawda.

Po zakończeniu spotkania i podziękowaniach ze strony uczniów i nauczycieli, wyszedłem ze szkoły z wieloma przemyśleniami. Skoro są takie negatywne opinie o obecnej młodzieży, to czemu spotkało mnie coś takiego? Rozumiem jeden przypadek, ale wszystkie? To było nie do ogarnięcia. Poszedłem na przystanek, skąd miałem jechać na uczelnię. Spotkałem tam kilku uczniów, którzy mnie rozpoznali i poprosili o pokazanie mojego drewnianego miecza bokken. Kątem oka zauważyłem siedzącą na przystanku kobietę, która dosłownie chichrała się z całej sytuacji. Okazało się, że to była matka jednej z uczennic, która zaczęła ze mną dość nietypową rozmowę:

  • Kobieta: A, to pan był dzisiaj w szkole mówić o Japonii?
  • Ja: Tak, opowiadałem o swoich podróżach z czasów studenckich.
  • K: I o czym pan mówił? Pewnie o ich nietypowych preferencjach seksualnych, co?
  • J: Raczej nie, to niezbyt dobry temat dla dzieci…
  • K: A może o kłusownikach polujących na delfiny? Lub o wybuchających reaktorach jądrowych?
  • J: Wie Pani… raczej nie temu służyło to spotkanie…
  • K: A jak Pan wytłumaczy tę ich całą narodową agresję?
  • J: Spędzając tam 4 miesiące nie spotkałem się z takimi przypadkami.
  • K: A gdzie tam! Przecież wszyscy wiedzą, że oni są zdrowo jebnięci.

Po tym zdaniu stanąłem jak wryty, a oczy wyszły mi prawie z orbit. Już w tej chwili wiedziałem, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Szczęśliwie podjechał akurat autobus, więc grzecznie podziękowałem i udałem się jak najdalej od tej kobiety. Ta natomiast zgarnęła dzieci i wsiadła na tył pojazdu.

Ten moment był przełomem w całym moim postrzeganiu różnic pokoleniowych wśród dzieci i młodzieży. I choć nie chciałem kierować się tym pojedynczym przypadkiem, to z czasem pojawiały się kolejne dowody takich zachowań – wśród internautów, znanych osobistości czy nawet przypadkowych ludzi. Zacząłem rozmawiać z nauczycielami. Dowiedziałem się, że w co trzeciej klasie prawie połowa uczniów pochodzi z rozbitych rodzin. Nie mają ojca lub matki. A jak mają oboje rodziców, to najczęściej jedno z nich pracuje zagranicą i widują się wspólnie 1-2 razy do roku. Rozwój technologiczny sprawił, że dzieci mają szerszy dostęp do niedozwolonych stron w Internecie, na które rodzice nie mają lub nie chcą mieć wpływu.

Kluczowy wniosek – to nie dzieci stały się gorsze.

Takich i podobnych przypadków jest coraz więcej. Wszystkie te sytuacje uświadomiły mi jedną bardzo ważną rzecz – to nie dzieci stały się gorsze, lecz my, dorośli staliśmy się gorsi na przestrzeni pokoleń. Dzieci obecnie są takie, ponieważ przekazujemy im pewien „system wartości”, kompletnie różniący się od tego, jaki myśmy otrzymali od naszych rodziców. Co by nie mówić – prawdą jest to, że kulturę wynosi się z domu. To jak się zachowujemy w szkole, sklepie lub pracy, jest efektem wieloletniej obserwacji zachowań ludzi, z którymi mamy największą styczność – czyli rodziców. I nie zawsze tłumaczą nam, które wzorce są dobre, a które złe. Jeśli nam czegoś nie mówią, to podświadomie to akceptujemy i przenosimy na inny grunt. W ten sposób tworzy się swego rodzaju sieć, która jest nie do zatrzymania i może zarówno niszczyć, jak i tworzyć. W tym przypadku wychodzi raczej na to pierwsze. I uważam, że jest to jedna z głównych przyczyn zmieniającego się społeczeństwa.

Pora przestać rozmyślać, czas zacząć działać. Kodeks Współczesnego Samuraja.

Widząc taki stan rzeczy, postanowiłem zacząć działać. Odświeżyłem kodeks bushido i stworzyłem Kodeks Współczesnego Samuraja, aby uświadomić dorosłych ludzi, że obecne zachowania wśród dzieci i młodzieży są wynikiem naszych działań i postaw, które oni przejęli i wdrożyli w swoim świecie. Kodeks ten zawiera siedem cennych wartości, które odnoszą się do codziennego życia i mają wpływ na kształtowanie relacji międzyludzkich. I choć zdaję sobie sprawę z tego, że jestem zaledwie jednostką w tym prawie 40-milionowym narodzie, to nie zniechęca mnie do tego, aby szerzyć nabytą przeze mnie wiedzę i kształtować właściwe mentalne nastawienie do młodszego pokolenia. Mam nadzieję również, że i Wy przyłączycie się do mnie oraz wspomożecie w tej inicjatywie.

Po odbytej praktyce w Japonii przekonałem się, że dzieci stanowią największą inspirację do rozwoju potencjału intelektualnego. Spędzając czas z nimi odkryłem radość z życia, cieszyłem się chwilą, stałem się osobą kreatywną i pomysłową, a z czasem coraz bardziej ambitną. I tym razem nie było inaczej. Spotkanie w ZSS z dziećmi oraz przypadkowa relacja z jednym z rodziców pozwoliły mi zrozumieć, jak wygląda polska rzeczywistość. Dzieci nie są winne swoim zachowaniom w okresie dojrzewania. Nie są w stanie zrozumieć tego, co dorośli robią, ponieważ mają ograniczony sposób myślenia. Są niczym gąbka chłonąca nasze zachowania i wyciskająca je później we własnym gronie. Tak, wyciskają je, ponieważ muszą wyrzucić zgromadzone w sobie emocje, nabyte podczas kontaktu ze swoimi rodzicami. To było punktem zwrotnym do opracowania przeze mnie Kodeksu Współczesnego Samuraja – systemu wartości, którego przyswoiłem od moich rodziców w czasach dzieciństwa. Stał się on dla mnie na tyle ważny, że opisując kolejne wartości w nim zawarte, coraz bardziej je wnosiłem do swojego codziennego życia. I przyznam szczerze – czuję się z tym znacznie lepiej.

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych nazwa Kodeksu może być mało chwytliwa, nierealna lub nawet śmieszna, absurdalna. Ale nie o o chodzi. Pamiętajcie, że „Samuraj” to nie tylko legendarna postać przedstawiająca wojownika, żyjącego ponad 4 wieki temu. Jest to styl bycia, w którym kształtujemy własną życiową drogę, a wartości w niej zawarte są istotną jej częścią. Każdy z nas jest swego rodzaju Samurajem i każdy z nas może stworzyć swój własny system wartości, z którym najbardziej się utożsamia i pozwala mu na bycie człowiekiem autentycznym, prawdziwym. Ale pamiętajcie też o tym, że wydeptując ową drogę, pozostawiamy po sobie ślad, za którym będą podążać następne pokolenia.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies