Epidemia koronawirusa – osobisty egzamin kreatywności

Kreatywność

Jeszcze tydzień temu każdy z nas żył swoim życiem – biegł spóźniony na autobus do pracy, buszował w wolnej chwili po sklepach w centrum handlowym, rozmawiał z koleżanką w kawiarni, robił brzuch na siłce czy wieczorem szedł do kina ze znajomymi. Każdy dbał wyłącznie o siebie. Nie zwracał uwagi na to, kto stoi obok w metrze, kogo obsługuje w kasie, komu zajeżdża drogę na skrzyżowaniu. Dzień jak co dzień. Aż tu nagle w jednej chwili wszystko wywróciło się do góry nogami. Tak jakby po naszych klockach Lego przebiegł z impetem 4-letni siostrzeniec, kopiąc i rozsypując je w cztery strony świata, niszcząc całkowicie nasze dzieło. Dotknęło to każdego, bez wyjątku. Lekarza, sprzedawcę, korposzczura, elektryka, nauczyciela, studenta czy sportowca. Bez litości.

Kiedy następnego dnia dotarły do Polski pierwsze informacje o istnieniu koronawirusa, a premier w ciągu dwóch kolejnych dni odwołał wszelkie imprezy masowe i zarządził 14-dniową kwarantannę, na twarzach ludzi pojawiła się mieszanina szoku, strachu i niedowierzania. Wiele firm znalazło rozwiązanie – pracę zdalną. Ale duża część dorosłych, dzieci i młodzieży już nie miała takiego szczęścia – została wysłana do domu w celach bezpieczeństwa. Bądźmy szczerzy – nikt nie jest przygotowany na tak ogromną zmianę w codziennym funkcjonowaniu. I pomimo społecznego szału, wykupieniu zasobów makaronu, kaszy, ryżu i mięsa, zostaliśmy zmuszeni do siedzenia w swoich czterech ścianach, aby przeczekać tę epidemię. I co tu zrobić z TAKIM czasem wolnym?

Kiedy byłem dzieckiem, smartfon czy komputer był dla mnie abstrakcją. Nie siedziałem codziennie wgapiony w ekran, nie scrollowałem z nudów Facebooka i nie oglądałem seriali na Netflixie. Życie zmuszało mnie poniekąd do organizacji czasu wolnego. Jak trafiła się ładna pogoda – większość dnia spędzałem na boisku. Jak było deszczowo – siedziałem w domu i zajmowałem się różnymi rzeczami. I obecna sytuacja przypomina mi trochę własne dzieciństwo – osobisty egzamin kreatywności.

Gdy tak pędząc przez życie z prędkością światła napotykasz gruby mur i jesteś zmuszony z całej siły wcisnąć hamulec, nie jesteś gotowy do bezczynnego siedzenia i „nicnierobienia”. Możesz tak wytrwać jeden, max dwa dni. Ale po piątym czy siódmym dniu zaczynasz szaleć – szczególnie ze strachu i bezradności. Niemniej można spojrzeć na tę sytuację zupełnie inaczej. Nagle uświadamiasz sobie, że w domu jest dość spory bałagan i masz mnóstwo czasu na jego posprzątanie. Ni stąd, ni zowąd widzisz, że na półce znajduje się kilka książek, które planowałeś od roku przeczytać, sięgasz po nie i zaczynasz czytać. Nieoczekiwanie sobie uświadamiasz, że może wreszcie ugotujesz coś nowego i smacznego. Nie tylko dla siebie, ale i dla całej rodziny. Raptem widzisz, że oprócz ekranu monitora są w domu gry planszowe, które leżą w kącie od miesięcy. W przypływie chwili i ciekawości zbierasz całą rodzinną ekipę i zasiadacie wieczorem do stolika. Nagle zdajesz sobie sprawę, że wreszcie możesz porozmawiać ze swoim mężem/żoną i dziećmi o czymś całkowicie normalnym. Bez presji. Bez ciśnienia. Zachowując całkowity spokój i opanowanie. A każdy kęs, łyk, zapach i dźwięk nabierają nowego wymiaru. Ten wypełniony czas przestaje być monotonny i nerwowy, a staje się coraz bardziej różnorodny i kolorowy. Życie staje się normalne – takie, jakie powinno być.

Ta kilkudniowa (póki co) kwarantanna przypomniała mi o kilku ważnych rzeczach z dzieciństwa. O pokorze wobec kruchego i ulotnego życia – bo wszyscy jesteśmy od siebie zależni i wirus może trafić na każdego z nas. O wdzięczności za ważne rzeczy, które mam wokół siebie, na które sam zapracowałem i nadały mojemu życiu sens. O byciu kreatywnym, otwartym i twórczym w trudnych chwilach. A przede wszystkim pomogła mi ponownie zrozumieć, że mogę kierować własnym życiem i decydować o tym, w jakim tempie i z jakim nastawieniem chcę przez to życie przejść.

Obyśmy ten czas wytrwali wyłącznie w zdrowiu i wykorzystali go w pełni wraz z całą rodziną.

PS. Pamiętajcie, w celu ochrony przed zakażeniem i wystąpienia potencjalnych objawów choroby, stosujcie się do wszelkich zaleceń rekomendowanych przez Ministerstwa Zdrowia.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies