Śladem Kwitnącej Wiśni: Ikebukuro – sentymentalna podróż.

Rikkyo Uni

Ukończenie studiów jest jednym  z najbardziej wzruszających momentów w życiu każdego człowieka, a opuszczenie murów uczelni wiąże się z pewną nostalgią, sentymentem. Tak jak bliskie są dla mnie Politechnika Koszalińska w rodzinnym mieście oraz Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, tak w Japonii tą uczelnią jest St Paul’s University w Ikebukuro.

Pierwsze spotkanie z członkami AIESEC

Ikebukuro jest dość specyficzną dzielnicą Tokio, mieszczącą się w obrębie linii kolejowych Yamanote Line. Słynie praktycznie z dwóch rzeczy – ogromnych centrów handlowych i wszelkiej maści sprzedawców oraz drugiej co do wielkości stacji kolejowej w stolicy. Sam do Ikebukuro miałem okazję przyjechać jedynie kilka razy. Za pierwszym razem spotkałem się z członkami AIESEC, którzy zaprosili mnie do Japonii na praktykę, aby lepiej się poznać i zintegrować.  Na początku musiałem przyjechać na dworzec, który łącząc się z centrum handlowym, stanowił labirynt nie do przejścia. Na szczęście dzięki pomocy przypadkowych przechodniów znalazłem drogę do jednego z wyjść, na którym czekała moja opiekunka, Ayaka, wraz z koleżankami. Po krótkiej wymianie uprzejmości, wybraliśmy się wspólnie na spotkanie z pozostałymi członkami AIESEC. Choć pogoda nam nie dopisywała, nie sposób było nie zauważyć wysokich budynków poobwieszanych reklamami lub kilkupiętrowych sklepów z przeróżnymi zabawkami i gadżetami. To tutaj pierwszy raz został kupiony mi telefon, którego do dziś nie umiem obsługiwać i sprawiał mi nie lada kłopoty. Ostatecznie, po przejściu wielu ulic dotarliśmy na miejsce, gdzie moim oczom ukazał się budynek całkowicie odbiegający od stylu japońskiego – St Paul’s University.

1Budowla inna niż wszystkie – Rikkyo University

Siedzibą AIESEC było biuro znajdujące się w katolickim uniwersytecie St Paul’s, znanym również jako Rikkyo University. Jest to jeden z 6 najbardziej poważanych i przodujących uniwersytetów w Tokio, jednocześnie będący największym katolickim uniwersytetem w całej Japonii, posiadającej średnio 20 000 japońskich i 700 zagranicznych studentów. Choć w swoim życiu słyszałem o znacznie większych uczelniach, to ta wyróżniała się swoim wyglądem – czerwono-ceglaną budowlą porośniętą pnączami w stylu angielskim. Z początku wydawało mi się, że budynek stanowi swoistą ruinę i ma za chwilę się rozpaść. Jednakże po wejściu do środka ukazała mi się elegancja i porządek, których dotychczas nie widziałem. Powiem więcej – byłem oczarowany japońską perfekcją oraz ogromną różnicą w wyglądzie zewnętrznym i wewnętrznym. Po raz kolejny przekonałem się, że pozory mylą. Po ok. godzinnej rozmowie z nowymi znajomymi rozstaliśmy się – oni na zajęcia, ja na przechadzkę po dzielnicy.

23Festiwal Ikebukuro – Fukuro Matsuri

Patrząc z perspektywy czasu stwierdzam, że Ikebukuro niewiele się różniło od innych dzielnic Tokio pod względem kolorystyki – wszędzie było malowniczo, barwnie i jaskrawo. Ale 4 lata temu wszystko było dla mnie nowością i tak naprawdę fascynowały mnie najdrobniejsze rzeczy  – drogi, budynki, ludzie, znaki sygnalizacyjne, zieleń w parku. Jak tak teraz myślę, to chyba dzięki takiemu podejściu głębiej poznałem Japonię. Po 3-godzinnej żmudnej przechadzce przed siebie pogoda zaczęła się poprawiać i postanowiłem wrócić do centrum. Miałem o tyle szczęście, że natrafiłem na jeden z tradycyjnych festiwali tanecznych w Ikebukuro – Fukuro Matsuri. Mówiąc krótko – to było coś! Przez całe ulice paradowały  grupy taneczne, ubrane w przeróżne kolorowe stroje, prezentując taniec yosakoi. Każdy zespół miał w sobie coś oryginalnego i cała impreza zapierała dech w piersiach. Mogę śmiało rzec, że to wydarzenie było idealnym podsumowaniem pierwszej wizyty w Ikebukuro.

4567Ostatnie pożegnanie

Mój ostatni pobyt w Ikebukuro miał miejsce pod koniec grudnia, gdy podsumowywałem całą swoją pracę w przedszkolu. Jednocześnie to była dobra okazja do przekazania najważniejszych informacji o polskiej kulturze i tradycjach wśród członków AIESEC (No cóż, lepiej późno niż wcale 🙂 ). Po przedstawieniu moich osobistych obserwacji i zrealizowanych inicjatyw z praktyki, sprezentowałem im małą niespodziankę w postaci upominków i pamiątek z Polski i wybraliśmy się wspólnie na pożegnalną kolację do jednej z japońskich restauracji, która zaskoczyła mnie bardzo pikantnym menu.

8

Porównując Ikebukuro do pozostałych dzielnic Tokio, jakie zwiedziłem w ciągu 3 miesięcy to stwierdzam, że ten rejon nie wyróżnia się czymś szczególnym. Niemniej jednak jest to ważne miejsce dla mnie, gdyż tutaj wszystko się właśnie zaczęło – to na tej uczelni powstał oddział AIESEC, w którym członkowie organizacji wykazali się zaangażowaniem, aby sprowadzić mnie do Japonii i pomóc mi spełnić największe dotychczas marzenie. I dlatego przyjeżdżając tu ponownie, będę wracał do tego miejsca z sentymentem i uśmiechem na twarzy, tak samo jak do moich uczelni w Koszalinie i Poznaniu.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies