Śladem Kwitnącej Wiśni: Hamura – drugi dom.

Hamura

Jest wiele miejsc na świecie, które zapierają dech w piersiach. Nie da się zaprzeczyć, że Paryż, Madryt, Sydney, Los Angeles czy Rio są miastami, które chciałby zobaczyć niejeden mieszkaniec tej planety. Nawet ja marzę o tym, aby zwiedzić chociaż jedno z nich. Ale jest jedno miejsce na Ziemi, które ma dla mnie specjalne znaczenie. Miejsce, gdzie jesienią mogę ujrzeć kwiaty wiśni, a wiosną połacie tulipanów. Miejsce, gdzie codziennie kupowałem kilka oponek, aby osłodzić sobie życie. Miejsce, w którym czułem, że moja osoba ma jakieś znaczenie i może zmienić czyjeś życie. Miejsce, które śmiało mogę nazwać swoim domem. Hamura.

Pierwsze dni w Hamurze

Po 13 godzinach lotu dotarłem wreszcie na lotnisko Narita w Tokio, gdzie zostałem miło przyjęty przez członkinię organizacji AIESEC, Risę-san. Ta pomogła mi w kupnie biletu na pociąg, skąd mogliśmy ruszyć do mojego nowego domu w małej miejscowości Hamura. Po dotarciu na miejsce, przywitał mnie widok dość majestatycznego (jak na mój gust) dworca oraz duży plac wokół którego znajdowały się budynki oraz centrum handlowe SEIYU, otwarte 24 h na dobę. Ciężko w takim miejscu dostrzec ogromne i nowoczesne wieżowce, gdyż jest to miasto ok. 10 razy mniejsze od Koszalina, choć ludnościowo jedynie 2 razy mniejsze. Za to można podziwiać ogromną sieć linii wysokiego napięcia między budynkami, co niekiedy przypomina energetyczną pajęczynę.

1

Podczas podróży pociągiem, napotkałem dwie rzeczy, które jako pierwsze rzuciły mi się w oczy. Pierwszą z nich był ruch lewostronny na drogach, do którego nie byłem dotychczas przyzwyczajony. Drugą – ogromna ilość świątyń oraz historycznych budowli, jakie po drodze widziałem. To pokazuje, jak wielkie znaczenie ma religia i tradycja w tamtejszej kulturze.

„Hamurowe” ciekawostki

Przechadzając się po mieście, można napotkać miejsca, które nie są stricte powiązane z klimatem japońskim lub mogą zaskakiwać. Nie jest nowością widok KFC czy McDonalda, ale składniki hamburgerów już tak. Japoński „Mac” różni się od naszego tym, że swego czasu można było kupić kanapkę z czerwonym lub czarnym serem. Ponadto sam zauważyłem, że w Japonii więcej jest restauracji KFC niż McDonalds, jednakże nie mają takiego przebicia, co tradycyjne japońskie knajpki. Innym miejscem jest „Mister Donut”, w którym można kupić obwarzanki i pączki oblane słodką polewą z lukru. Przyznaję, że to było jedno z moich ulubionych miejsc, gdzie czasem wychodziłem z tuzinem obwarzanków.

2

Kolejną ciekawostką jest fakt, że Japończycy są strasznymi hazardzistami. W każdym mieście istnieją salony gier, tzw. Pachinko, w których to mieszkańcy mogą wydać swoje pieniądze na grze w automatach. W samej Hamurze spotkałem kilka takich salonów, co na takie miasteczko jest liczbą imponującą. Jeśli chodzi natomiast o komunikację miejską, to najpopularniejszym środkiem między miastami jest oczywiście szybka kolej, a w samych miastach – nie samochody, a rowery. Dowodem na to jest ogromna ilość rowerów znajdujących się w wypożyczalniach oraz częsty widok ludzi poruszających się tym środkiem lokomocji.

Klimat Japonii

Z racji tego, że Hamura jest częścią aglomeracji tokijskiej i leży w strefie podzwrotnikowej, to pogoda w okresie jesiennym i zimowym była bardzo dobra. Podczas mojego pobytu temperatura sięgała czasem 20-25 stopni, natomiast w najchłodniejsze dni temperatura rzadko kiedy spadała poniżej zera. Ponadto było często tak słonecznie i bezchmurnie, że z dachu budynków można było ujrzeć śnieżną pokrywę Fuji-san – najwyższego szczytu w Japonii. Czasami jednak pogoda potrafiła sprawić psikusa. Pewnego razu, kiedy w weekend przechadzałem się po jednym z parków w Hamurze, napotkałem nietypowe zjawisko – drzewo wiśni z zamarzniętymi różowymi płatkami. Jak wiosną taki widok jest codziennością (szczególnie pod koniec marca, gdy trwa święto Hanami), to w październiku jest to rzadkością. Przechodząc powoli do okresu wiosennego, oprócz wspomnianego przeze mnie Hanami, w Hamurze można uczestniczyć w innym wydarzeniu powiązanym z przyrodą – Festiwalu Tulipanów, w którym to wielkie połacie ogrodów są obrośnięte wielokolorowymi tulipanami.

34

Kultura i edukacja w Hamurze

Japończycy są narodem, który już od najmłodszych lat bardzo kładzie nacisk na edukację oraz rozwój talentów. Hamura nie jest wyjątkiem. W centrum miasta istnieje Centrum Nauki i Kultury, w którym odbywają się koncerty oraz festiwale. Miejsce to również pełni funkcję ratusza, gdzie odbywają się spotkania Rady Miasta, muzeum, w którym odbywają się przeróżne wystawy, a nawet także czytelni, gdzie można swobodnie spędzić czas z książką. Miasto posiada również dużo szkół i przedszkoli. Jednym z nich jest Gonokami Kindergarten, w którym pracowałem przez 3 miesiące. O mojej pracy w przedszkolu wspomnę za jakiś czas, ale mogę podzielić się jedną obserwacją – podczas wspólnych spacerów do parku, zdarzało mi się mijać inne placówki edukacyjne oraz grupy dzieci, które również spędzały czas na świeżym powietrzu. Ponadto znakiem rozpoznawczym przedszkoli są nietypowe autobusy, które odwożą dzieci do określonych punktów odbioru przez rodziców.

56

Sklepy i zakupy w Hamurze

O robieniu zakupów w Japonii można by mówić wiele, biorąc pod uwagę różnice kulinarne między Polską i Japonią. Ale jest jedno miejsce, które osobiście bardzo polecam w przypadku wyjazdów turystycznych: jest to DAISO – sklep za 100 jenów, czyli popularne u nas sklepy za 4 złote. Kiedy pierwszy raz przyjechałem do swojego mieszkania, musiałem kupić kilka podstawowych rzeczy – sztućce, naczynia, czajnik, jakiś garnek do gotowania. I to miejsce było dla mnie zbawieniem. Zasadniczą różnicą między tego typu sklepami w Polsce i Japonii jest ich wielkość. W centrum handlowym SEIYU (mieszczącym się obok dworca) istnieje jeden taki sklep i powierzchniowo jest on wielkości Biedronki lub Lidla. I rzeczywiście – 90% asortymentu jest w granicach 100 jenów (czyli jakieś 3,65 zł – stan na 09.12.2016). Od produktów żywnościowych, po gry, ceramikę, pamiątki oraz dekorację.

78

Inną ciekawą rzeczą w sklepach są same produkty, jakie można nabyć w Japonii. Przechadzając się między regałami można zauważyć, że znajdują się towary znanych międzynarodowych firm i korporacji, ale o charakterze regionalnym, np. KitKat o smaku zielonej herbaty lub Fanta o smaku śmietankowo-truskawkowym . Ta druga wywołała u mnie największe zdziwienie i choć z początku nie byłem do tego rodzaju Fanty przekonany, to po zakupie i wypiciu kilku łyków uznałem, że to chyba najlepszy napój, jaki do tej pory piłem. Jak widać, nie zawsze pierwsze wrażenie jest najlepsze. Jeśli chodzi o słodycze, to chyba najbardziej znanymi są chipsy o smaku solonego ziemniaka lub ramen oraz czekoladowe paluszki „Pocky”.

9

Jeśli chodzi już o samo porównanie produktów polskich i japońskich, to zauważyłem, że nie ma żadnej możliwości kupna chleba w postaci bochenka. Generalnie sam chleb jest rzadko używany przez rodowitych Japończyków i wydaje mi się, że został on wprowadzony tylko i wyłącznie na potrzeby turystów lub imigrantów. A jeśli decydujemy się na jego zakup, to tylko i wyłącznie w postaci 10 kwadratowych kromek w paczkach.

Bliskie spotkanie z… lokatorem

Takim najbardziej zapamiętanym przeze mnie doświadczeniem w Hamurze był bodajże drugi dzień pobytu. Nie mając jedzenia wybrałem się do SEIYU na zakupy. Po dwóch godzinach wróciłem do domu, otworzyłem drzwi i zapalając światło spostrzegłem kątem oka, że coś znajduje się w mieszkaniu. Przez chwilę myślałem, że coś mi się przewidziało, ale gdy podszedłem z zakupami do stolika, nagle w bardzo szybkim tempie wypełzł ogromny karaluch, wielkości moich dwóch kciuków. Ze strachu odskoczyłem kilka kroków w tył i łapiąc kilka oddechów spokojnie zbliżyłem się do stolika, aby dokładnie spojrzeć, z kim mam do czynienia. Widok czarnego błyszczącego owada nie był zachęcający, tym bardziej, że to było moje pierwsze spotkanie w życiu. Nie mając większego wyboru, chwyciłem za kij od mopa i stoczyłem walkę o status Pana tego domu. Po ok. 15-20 minutach walki z karaluchem i samym sobą udało mi się ubić owada i pozbyć z mieszkania. Od tamtej pory każdego dnia sprawdzałem każdy zakamarek upewniając się, czy nie mam dodatkowych współlokatorów.

10

Kilka dni spędzonych w Hamurze uświadomiły mi, że życie w Japonii nie będzie wcale łatwe. Bariery językowe, komunikacyjne i kulturowe wymagały odpowiedniego nastawienia, zrozumienia i odwagi do codzienności, a przede wszystkim jednej istotnej cechy – ciekawości, która według mnie pomogła mi w odnalezieniu się na tej ziemi i czerpaniu z niej wszystkiego, co najlepsze. Hamura jako miasteczko może nie posiada wspaniałych i nowoczesnych budynków czy przepięknych świątyń, ale ma w sobie coś, co chyba każdy człowiek oczekuje od życia: spokoju i bezpieczeństwa. Poczucie, że o 2-3 w nocy wychodzę swobodnie do sklepu, słuchając jedynie odgłosów świerszczy oraz pozdrowień mijających mnie mieszkańców sprawia, że mogę temu miejscu zaufać. A następne 3 miesiące dały mi do zrozumienia, że to miasto jest moim drugim domem.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies