Temat uchodźców w Polsce – co zrobić, aby nie zwariować?

Refugees

Temat uchodźców jest zarówno interesujący, jak i niebezpieczny. Poruszanie go wśród rodziny, przyjaciół lub znajomych z pracy może skończyć się na dwa sposoby – merytoryczną i dojrzałą wymianą poglądów albo ogromnym konfliktem o podłożu emocjonalnym, którego ostatecznym efektem będzie zerwanie znajomości/kontaktu z drugą osobą. Co więcej – problem związany z imigrantami jest tak często omawiany w mediach, że uniknięcie go jest rzeczą praktycznie niemożliwą. W takim razie czy jest sposób na to, aby przy takim natłoku informacji, móc zachować zdrowy rozsądek i logiczne podejście do tego zagadnienia? Myślę, że tak i postaram się to poniżej przedstawić. Ale od początku.

Zakładając swojego bloga obiecałem sobie, że nie będę podejmował się tematów politycznych, aby nie psuć sobie i innym nerwów. Jednak biorąc pod uwagę moje wieloletnie relacje z ludźmi różnych kultur oraz obecne nastroje Polaków, postanowiłem zabrać głos. I nie dlatego, aby wyrazić wyłącznie swoją opinię na temat tego, czy powinniśmy przyjąć imigrantów czy też nie. Chcę przede wszystkim uświadomić Was, że należy zachować w tej sprawie obiektywizm, a taka zamknięta, bojowa i bezkompromisowa postawa nie służy niczemu dobremu i w dłuższej perspektywie może nam zaszkodzić.

Nie ma co ukrywać – Polacy są bardzo podzieleni co do kwestii przyjęcia imigrantów. Z jednej strony pojawiają się głosy przeciwne, których głównym argumentem są potencjalne ataki terrorystyczne i obawa przed narzuceniem Islamu. Z drugiej strony natomiast mamy do czynienia z argumentami przemawiającymi za ich przyjęciem – kultywując wartości solidarności, ludzkiej dobroci i życzliwości. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że obie strony mają rację. Skąd w takim razie taka zajadła walka między rodakami?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Perspektywa ma ogromne znaczenie. Kiedy kilkanaście lat temu rezygnowałem z oglądania telewizji (oprócz sporadycznego oglądania meczów lub programów kulinarnych) na rzecz Internetu, to sądziłem, że będę mieć do czynienia z rzetelnym przekazywaniem wiedzy przez portale informacyjne. Niestety, ale z biegiem czasu amatorszczyzna i chęć manipulacji nad czytelnikiem dotarła do sieci, co spowodowało, że wiadomości stały się narzędziem mającym ogromne podłoże emocjonalne. Chęć wywołania sensacji oraz nabicia wyświetleń doprowadziła do tego, że przeciętny użytkownik dziś nie jest w stanie:

  • po pierwsze – przetrawić określonej ilości informacji, która trafia do jego świadomości;
  • po drugie – stwierdzić, która z nich jest rzeczywiście wiarygodna.

Dlatego też w takich sytuacjach należy mieć chłodną, spokojną głowę i zachować obiektywizm przy ocenie tego problemu. Istotna jest tu wiarygodność zawartego w mediach komunikatu (popartego twardymi dowodami, a nie zwykłym gdybaniem), aby móc stwierdzić, który z nich jest rzeczywiście prawdziwy. Zarówno z jednej, jak i z drugiej strony barykady.

Niestabilna sytuacja polityczna

Narastający konflikt między partią rządzącą i opozycją nie sprzyja łagodzeniu nastrojów wśród Polaków. Co więcej – mieszanie problemu uchodźców z osobistymi pobudkami i skrajnymi sytuacjami światopoglądowymi (np. Parada Równości, Miesięcznice Smoleńskie) powoduje wzrost niechęci ludzi wobec siebie oraz szerzenie mowy nienawiści, którą można spostrzec w mediach społecznościowych. Wzajemne docinki, obrażanie i wyzywanie doprowadzają nie tylko do powstania agresji między ludźmi, ale i budowania negatywnego wizerunku nas samych, jak i Polaków za granicą.

Podejście Polaków do kwestii przyjęcia uchodźców w Polsce również staje się coraz bardziej skrajne. Z jednej strony mamy do czynienia ze zdecydowanym sprzeciwem, popartym nierzadko strachem, agresją, gniewem i frustracją.  Taka postawa przyczynia się również do szerzenia aktów rasistowskich wobec ludzi o odmiennej kulturze, religii czy kolorze skóry, niekiedy bezpodstawnie. Z drugiej strony widać osoby, które chcą nieść pomoc uchodźcom, ale ich energia skupia się również na ostrej reakcji wobec pierwszej strony konfliktu. I kiedy tak spotykają się te dwa różne światopoglądy, nastawione na siebie bojowo, to nie ma miejsca na dojrzałą dyskusję i merytorykę, lecz na komentarze ad personam. Najlepiej to obrazują wpisy polityków na Twitterze lub Facebooku, które podkręcają emocje i wzmacniają podziały w społeczeństwie.

Osobisty komentarz na temat uchodźców

W mojej opinii media tak nakręciły się na tematy związane z atakami terrorystycznym oraz incydentami na całym świecie, że dla większości populacji określenie „muzułmanin” jest równoznaczny z „wróg publiczny nr 1”. Nawet widząc osoby ubrane w hidżab czy burkę, ludzie odczuwają strach, obrzydzenie i lęk przed potencjalnym „zalewem Islamu przez Europę”. A czy rzeczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że:

  • ataki terrorystyczne nie występują tylko w Europie, ale również na Bliskim Wschodzie, gdzie giną muzułmanie?
    Przykład – zamach samobójczy w meczecie w Kabulu – śmierć 150 osób; zamach w parlamencie w Teheranie i mauzoleum ajtollaha Chomeiniego – śmierć 23 osób; zamach w Aleppo (kwiecień 2017) – śmierć 126 osób, w tym 68 dzieci. 
  • osobami, które ratują nam życie podczas ataków terrorystycznych (policja, lekarze, strażacy), to są również muzułmanie, nie mający żadnych powiązań z ISIS?
    Patrząc czysto logicznie – skoro w Londynie mieszka duży odsetek muzułmanów, to prawdopodobieństwo wystąpienia wśród nich lekarzy czy strażaków jest równie wysokie. 
  • terrorystami dokonującymi zamachy w Europie byli nie tylko uchodźcy, ale też osoby urodzone w Europie?
    Przykład: zamach w Manchesterze – 23-letnieSalman Abedi, urodzony w Manchesterze; zamach w Londynie w marcu 2017 roku – 52-letni Khalid Masood, urodzony w Dartfordzie; zamach w Brukseli w 2016 roku – bracia Khalid i Ibrahim El Bakraoui – urodzeni w Brukseli
  • określenie „Allahu Akbar” nie jest hasłem stworzonym przez ISIS, lecz oznacza on „Bóg jest wielki” i ma takie samo znaczenie jak katolickie „Chwała Chrystusowi”?
    Źródło: Wikipedia

Z jednej strony mogę zgodzić się z tym, że ze zwiększającym się napływem imigrantów islamskich zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia zamachów w Europie. Dowodem na to jest fakt, że emigracja ta przyczyniła się po części do wzrostu ataków terrorystycznych w ostatnich latach. Ale z drugiej strony mamy do czynienia ze wzmacniającą się ksenofobią i rasizmem wobec muzułmanów. Ci natomiast nie wytrzymują presji i ciśnienia, co powoduje zradykalizowanie się na rzecz ISIS i przyłączenie do postępującego dżihadu. Wniosek z tego jest taki, że nasz strach przed innością jest coraz większy, reagujemy na niego jedynie agresją i wrogością, co jest odbierane przez muzułmanów podobnie. I nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ten nakręcający się konflikt międzyludzki może mieć przykre konsekwencje w przyszłości.

Przez wiele lat miałem do czynienia z osobami o odmiennej religii czy kulturze. Żyłem i pracowałem z nimi w Polsce, Estonii i Japonii. Nigdy nie miałem z nimi problemu. Wręcz przeciwnie – udało mi się z wieloma zaprzyjaźnić. Wiecie dlaczego? Ponieważ wyrażałem wobec nich chęć poznania innej kultury, która w moim mniemaniu wydawała się być interesująca i wartościowa. Pamiętajmy o jednej zasadniczej rzeczy – nie tylko my odczuwamy strach przed innością. Muzułmanie również, ponieważ jest to dla nich coś nowego, niespotykanego. Dlatego tak ważna jest odpowiednia postawa wobec drugiego człowieka, polegająca na wzajemnym zrozumieniu i szacunku.

Inna sprawa – Polska zadeklarowała przyjęcie 6000 uchodźców z Syrii i innych krajów bliskowschodnich. Jeśli tak się stanie, to będą oni stanowić 0,016% całej ludności w Polsce. Jakie są szanse na to, że zostaniemy zmuszeni do przejścia na Islam? Żadne. Częstym argumentem na nieprzyjęcie uchodźców są teksty typu:

„Jeśli chcecie uchodźców, to przyjmijcie ich do siebie do domu, to zobaczycie, jacy oni są.”

„Kozojebcy, brudasy! Je**ne dziecioroby, chcą jedynie zasiłków i pie**olenia się na potęgę!”

„Lewacka propaganda! Polska dla Polaków! To kraj Katolików, nie chcemy ich tu.”

„Co nas obchodzi ich wojna? Niech sobie radzą sami, my chcemy żyć w spokoju!”

Takie opinie nie pokazują rozwiązania na istniejący problem, a jedynie strach i bezsilność wobec odmienności kulturowej. Co więcej – wypowiedzi te mają duże natężenie emocjonalne, które mają przekonać inne osoby do poparcia tego typu treści i kultywowania niechęci wobec muzułmanów. Po pierwsze – nikt z rządzących nie każe przyjmować uchodźców do własnego domu. Są do tego przydzielone osobne ośrodki w ramach projektu Instytutu Spraw Publicznych (Źródło: ISP), w których takie osoby będą mogły ubiegać się o azyl. Po drugie – sami przedstawiciele Kościoła Katolickiego (który nomen omen nie ma obecnie dobrej opinii w społeczeństwie) zachęcają do przyjęcia uchodźców, gdyż jest to zgodne z chrześcijańskimi wartościami (Źródło: TVN24). I po trzecie – odmowa ich przyjęcia może nie tylko skutkować karami finansowymi ze strony Komisji Europejskiej, ale też pogorszeniu wizerunku Polski i Polaków na arenie międzynarodowej. A co ostatniego argumentu:

Wyobraźmy sobie taką sytuację, czysto teoretycznie – zamrożony konflikt zbrojny na Ukrainie zaczyna narastać, co doprowadza do kolejnych walk na terenie Ukrainy. W wyniku wielu akcji zbrojnych Rosja decyduje się na całkowitą napaść na naszych sąsiadów, co skutkuje tym, że na granicach naszego kraju będą stały wojska rosyjskie. Czy w takiej sytuacji Unia Europejska zdecyduje się na pomoc w rozwiązaniu tego problemu? Być może tak. Ale UE będzie miała również bardzo dobry powód na to, aby tego nie robić. I tym powodem jest nasza postawa wobec uchodźców. Konsekwencje będą takie, że pozostaniemy sami sobie, co doprowadzi prawdopodobnie do upadku naszego kraju. Ale to tylko teoria, która mam nadzieję nie będzie miała nigdy miejsca. To tak dla przemyślenia.

Podsumowując, nastroje Polaków i postawa narodowa wobec uchodźców pokazują, że poziom inteligencji emocjonalnej w naszym kraju jest niepokojąco niski. Dowodem na to są reakcje społeczeństwa na pojawiające się artykuły, filmy i obrazki oraz brak obiektywnego spojrzenia na sprawę. Dochodzący do tego brak edukacji o odmiennościach kulturowych w codziennym funkcjonowaniu doprowadza do tworzenia negatywnych stereotypów o ludziach innego wyznania, kultury, czy koloru skóry. W konsekwencji budujemy pewną psychiczną barierę, przez którą przechodzą jedynie te informacje, które na początku przyswoiliśmy i traktujemy jako jedyny wyznacznik otaczającej nas rzeczywistości. A chcąc zachować obiektywizm wobec problemu uchodźców, powinniśmy zachować spokój i rozwagę, sprawdzając wiarygodność wszystkich informacji, aby stwierdzić, która z nich jest rzeczywiście prawdziwa. Nawet, jeśli mielibyśmy poświęcić na to dwa razy więcej czasu. I podejmując się jakiejkolwiek dyskusji, kierujmy się merytoryką i twardymi dowodami, a nie obrzucaniem się wyzwiskami. Bo w przeciwnym wypadku nic tak naprawdę nie zyskamy, a możemy sobie i innym poważnie zaszkodzić.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies