Piłkarski poker – co się dzieje z faworytami turnieju? – Mundial 2018

pilkarski-poker

Mundial i Mistrzostwa Starego Kontynentu są jednymi z najważniejszych wydarzeń w świecie piłkarskim. Kibice z całego świata zjeżdżają się do kraju-organizatora, aby wspierać swoich piłkarzy w drodze do upragnionego tytułu. I jak to na mistrzostwach bywa – zawsze występuje ścisłe grono państw, które wśród ekspertów i bukmacherów są faworytami do zdobycia najwyższego stopnia podium. Jednakże ostatnie lata pokazały, że faworytom nie jest wcale lekko ze słabszymi rywalami.

Wielu z nas czuje rozczarowanie i smutek z postawy reprezentantów na tegorocznym mundialu. Biorąc pod uwagę ostatnie osiągnięcia z Mistrzostw Europy we Francji (dojście do ćwierćfinału i przegrana z późniejszym mistrzem Europy) – Portugalią), oczekiwania wobec naszych piłkarzy były bardzo duże. Niestety, po trzech rozegranych meczach wracamy do domu i na kolejny sukces musimy czekać co najmniej dwa lata. Ale nie jesteśmy jedynym krajem przeżywającym zawód swoich reprezentantów na wielkich turniejach. Gdyby tak spojrzeć na ostatnie 3 turnieje międzynarodowe, to sytuacja wygląda następująco:

  • MŚ 2014: Hiszpania, Włochy i Portugalia odpadają w fazie grupowej w 2014 roku. Bardzo dobrze prezentują się piłkarze Algierii, Kostaryki oraz Szwajcarii.
  • ME 2016: Szwecja i Czechy żegnają się z turniejem w fazie grupowej. Hiszpanie i Anglicy odpadają w 1/8 finału. Ogromną sensację wzbudzają kadry Islandii oraz Belgii.
  • MŚ 2018: Holandia i Włochy nie kwalifikują się do turnieju głównego. Niemcy i Polska odpadają w fazie grupowej. Na obecną chwilę w 1/8 finału swoją przygodę kończą Hiszpanie oraz Argentyńczycy. Niesamowitą waleczność pokazują drużyny z Maroka, Iranu, Japonii, Danii oraz Rosji.

Jakby tak spojrzeć na wyżej wymienione kraje, to można by śmiało rzec, że jeszcze 10-15 lat temu rywalizacja między tymi drużynami kończyłaby się najczęściej wynikiem hokejowym. Między tymi drużynami istniała piłkarska przepaść. Ale dziś jest inaczej. Co jest tego przyczyną? Otóż istnieje kilka czynników wpływających na obecną sytuację w świecie piłkarskim.

Ultraintensywny sezon klubowy

Nie da się ukryć, że sezon klubowy w Europie staje się coraz bardziej intensywny. Spoglądając na rozkład meczów najlepszych drużyn ligi hiszpańskiej, włoskiej, angielskiej czy niemieckiej oraz ich udziału w krajowych i europejskich pucharach, to można spokojnie naliczyć ok. 50-55 meczów w sezonie. Dokładając do tego przerwy reprezentacyjne w postaci meczów towarzyskich lub eliminacji do głównych turniejów, ta liczba wzrasta do 60-70. Tak duża intensywność każdego roku sprawia, że organizm piłkarza jest przeciążony fizycznie i psychicznie, a biorąc pod uwagę starzejący się wiek zawodników, to ciało staje się podatniejsze na kontuzje i urazy. Nawet jeśli obecnie najlepsze kluby świata mają perfekcyjny sezon przygotowawczy oraz są otoczeni najlepszymi specjalistami w każdej dziedzinie oraz supernowoczesną technologią, to należy pamiętać, że ludzie są ludźmi, a nie bogami.

25880_54_news_hub_21871_656x500

Druga kwestia dotyczy czynności pozaboiskowych. Najlepsi piłkarze biorą często udział w przeróżnych wydarzeniach i reklamach. Uczestnictwo w takich przedsięwzięciach niesie za sobą spory wkład czasu i energii. I nawet jeśli to jest ich świadomy wybór, poprzez takie działania promują siebie oraz otrzymują spore gratyfikacje finansowe, to również niesie za sobą wyższy i szczytny cel, jakim jest wpływ na rozwój sportu w swoim kraju i na całym świecie.

Trzecia kwestia to koniec sezonu ligowego. Większość drużyn w okresie Mistrzostw Świata i Europy kończy zmagania w połowie maja, czyli ok. miesiąca przed głównym turniejem. Z kolei te najlepsze drużyny, dochodzące do finałów pucharów europejskich i krajowych, kończą sezon z końcem maja, czyli 2 tygodnie później!! Dla nas, zwykłych kibiców, to mała różnica czasowa. Dla piłkarzy – ogromna.

Piłkarska globalizacja

W przeszłości każda reprezentacja składała się najczęściej z piłkarzy grających w rodzimych ligach. Dziś, jakby spojrzeć na poszczególne drużyny, to można coraz częściej spotkać piłkarzy grających w najlepszych ligach. Weźmy kilka za przykład:

bez-tytulu

Powyższa tabela doskonale pokazuje, że zdecydowana większość piłkarzy gra w najlepszych ligach świata. I nawet jeśli nie są to najlepsze kluby oraz częstotliwość gry piłkarzy nie jest najwyższa, to najistotniejsze jest to, że otrzymali od życia szansę na grę ze światowej klasy drużynami na świecie. Możliwość występowania na europejskich boiskach jest niesamowitym skokiem jakościowym dla zawodnika – rozwija umiejętności taktyczne, techniczne, motoryczne i psychiczne wśród znakomitych piłkarzy i trenerów. Następnie pozyskane umiejętności i wiedzę wykorzystuje na turniejach międzynarodowych, godnie reprezentując swój kraj. A efekty tego rozwoju potrafią być naprawdę zaskakujące, co zresztą widzimy obecnie na mundialu w Rosji.

Inną ważną kwestią dotyczącą rozwoju poszczególnych reprezentacji jest zatrudnianie światowej klasy szkoleniowców. Najlepszymi przykładami są Stany Zjednoczone pod wodzą Jurgena Klinsmanna w latach 2010-2016 oraz obecnie Iranu pod opieką Carlosa Queiroza. Wdrożenie europejskiej koncepcji i stylu gry w drużynach pozaeuropejskich może nie jest łatwe i wymaga długoletniego wdrożenia, ale powyższe przykłady pokazują, że jest to możliwe, a rezultaty niekiedy bywają zadziwiające.

pilkarski-poker-2

Ostatnią rzeczą, jaką należy poruszyć, jest ściąganie znanych gwiazd do egzotycznych krajów. Na obecną chwilę najbardziej widocznym trendem wydają się być emigracje do Stanów Zjednoczonych, Chin oraz Kataru, gdzie kluby o bardzo dużych zasobach budżetowych, ściągają na piłkarską emeryturę świetnych piłkarzy, aby wypromować sport w tych krajach oraz podnieść jakość gry w tamtejszych ligach. Choć obecnie te działania mają wymiar marketingowy, to kto wie, czy w dłuższej perspektywie (za jakieś 10-20 lat) to właśnie te kraje nie będą sprawiać niespodzianek na arenie światowej.

Powyższe argumenty zdają się potwierdzać tezę, że granice między faworytami turniejów a drużynami ”piłkarsko rozwijającymi się” zaczynają się zacierać. Potwierdzają to również eliminacje do głównych turniejów, będące idealnym sprawdzianem na przetestowanie swoich możliwości piłkarskich – zarówno od strony fizycznej, jak i psychicznej. Obserwujemy ten trend już teraz na mundialu, łapiąc się za głowę i nie dowierzając porażkom takich potęg jak Argentyna, Niemcy, Hiszpania czy Portugalia. Dlatego też zanim damy się ponieść skrajnym i negatywnym emocjom, jednocześnie decydując się na agresywną i wulgarną krytykę naszych piłkarzy, zastanówmy się przez chwilę, czy problem ich niedyspozycji nie leży gdzieś głębiej.

Kacper Papiernik

This entry has 0 replies